Niespotykana skromność, liryczność duszy i dobroć serca – tak fani opisują Bułata Okudżawę, rosyjskiego barda, poetę. Tego urodzonego w 1924 roku pieśniarza, syna Ormianki i Gruzina, nigdy nie pokochała cała Rosja. Jednak Ci, którzy pokochali jego twórczość, poczuli pustkę w sercu po jego śmierci w 1997 roku. Okudżawa pokochał Polskę i Polaków - z wzajemnością...

Kiedy odchodzi zwykły szary człowiek, pozostawia po sobie wspomnienie i żałobę w sercach najbliższych. Bywają jednak szczególne, nadzwyczajne osoby, które obdarowywały innych tym, czego często nie można opisać słowami. Mam tu na myśli aktorów, poetów, pisarzy, muzyków.. Gdy oni odchodzą, pozostaje po nich jakaś nieprawdopodobna pustka. Pustka, której już nigdy nikomu nie da się zapełnić. Niestety, w ostatnich latach, odeszło ich tak wielu... tak bardzo wielu...

Gdy znika nagle z naszego życia taka właśnie piękna, twórcza osobowość, niepowtarzalna artystyczna indywidualność, opłakujemy nie tylko odejście konkretnego człowieka, lecz wszystko co sobą reprezentował, czym do nas przemawiał i czym nas wzruszał. Tracimy w pewnym sensie Przewodnika...

Taka właśnie pustka została po Bułacie Okudżawie -- tym bardzo szczególnym bardzie naszych czasów. Ten poeta i pieśniarz przemawiał do nas tą jakąś nieuchwytną tęsknotą - do czego, za czym...? Chyba za życiem lepszym, łatwiejszym, weselszym; za ludzkimi ludźmi... za prawdziwą Przyjaźnią. Tyle tej nostalgii w jego tekstach, melodiach. Choć w dzisiejszych "zmodernizowanych" czasach nostalgia stanowczo wychodzi z mody, na pewno jeszcze długo będą brzmiały te Jego "rozdzierające dusze" akordy. Czy to na łonie natury, wokół romantycznych ognisk, czy też w najzwyklejszych domach, najzwyklejszych ludzi.

Bo chyba jednak ciągle nam potrzeba tej bułatowej dumki. Zadumy nad życiem, poetyckiej refleksji, sentymentalnego smętku, ale też i buntu. Dopóki będziemy odczuwać taką potrzebę, Bułat Okudżawa zostanie wśród nas, będzie trwał...

W jego tekstach nie sposób nie odnaleźć nostalgii, tęsknoty za czymś piękniejszym, lepszym, ale też refleksji nad ludzkim losem. Okudżawa często opisuje dramat jednostki, walczącej z trudnościami życia na tle, jakim jest wojna. Jak już wspomniałem, w utworach Bułata Okudżawy często pojawia się, zauważalna jest więź emocjonalna poety z Arbatem, na którym w dzieciństwie mieszkał. Miejsce pełne codziennych problemów zwykłych ludzi staję się w jego utworach - ponadczasowym, pełnym mistycyzmu i tajemnicy...

Na moskiewskim Arbacie od kilku lat stoi pomnik Bułata Okudżawy, pod którym niemal zawsze leżą kwiaty.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Bułat Szałwowicz Okudżawa (ros. Булат Шалвович Окуджава), urodził się 9 maja 1924 roku w Moskwie. Rosyjski poeta, prozaik, pieśniarz, kompozytor ballad, pieśni lirycznych i satyrycznych, dramaturg.

Wspomniałem już na wstępie, że Bułat Okudżawa był synem Ormianki i Gruzina. Jego rodziców spotkał los podobny wielu ludziom żyjącym w epoce terroru stalinowskiego. Ojciec został rozstrzelany w 1937 roku, natomiast matka skazana na dziesięć lat w obozie (łącznie spędziła 18 lat w łagrze, czyli w Poprawczym Obozie Pracy). Razem z bratem wychowywał się u babki. Był to trudny czas i trudne warunki życiowe. Po okresie „wielkiej czystki”, naznaczony stygmatem wroga ludu starał się o zaufanie władzy. W wieku 18 lat przerwał naukę i podjął, jako „ochotnik”, służbę wojskową. W 1942 roku został wysłany na front. Po zakończeniu wojny był pracownikiem fizycznym, zaliczył eksternistycznie pozostałe klasy szkoły średniej i rozpoczął studia na wydziale filologicznym uniwersytetu w Tbilisi. Wtedy też debiutował na łamach gazety Leninowski sztandar (Ленинское знамя).

W 1950 roku, po ukończeniu studiów, rozpoczął pracę jako nauczyciel w wiejskiej szkole w okolicach Kaługi. Praca ta trwała 6 lat. Następnie współpracował z wydawnictwami i gazetami. Na fali odwilży wstąpił do partii. Po powrocie w 1956 roku matki z zesłania (została zrehabilitowana) powrócił do Moskwy. Tam też występował najpierw w gronie przyjaciół, później już publicznie.

Od roku 1957 stał się popularnym autorem piosenek lirycznych i satyrycznych, wykonywanych przy akompaniamencie gitary. Z początku występował wspólnie z innymi rosyjskimi poetami: Bellą Achmaduliną, Jewgienijem Jewtuszenko i Andriejem Wozniesieńskim. Występował w kraju i za granicą (wielokrotnie w Polsce).

Od tego momentu, w miarę zdobywania przez Okudżawę popularności, partia przyglądała się jego twórczości z rosnącą dezaprobatą, on natomiast coraz bardziej dystansował się wobec swoich wcześniejszych poglądów. Wreszcie został wykluczony z partii za „postępowanie niegodne komunistycznego pisarza”. Nie mogąc mówić wprost o bieżących sprawach, pisał powieści historyczne (najczęściej osadzone w okresie XIX wieku), których bohaterami byli romantyczni buntownicy sprzeciwiający się tyranii. Walczyli oni na przegranej pozycji, będąc świadomi beznadziejności swego losu. Mimo to, bez wahania decydowali się poświęcić swe życie w imię wyznawanych wartości.

Największą sławę Okudżawa zdobył jako poeta i bard. Początkowo jego wiersze dostępne były tylko w „drugim obiegu”, powielane w wydawnictwach podziemnych, dopiero później artysta miał możliwość oficjalnego wykonywania swoich dzieł. W poezji Okudżawy dominuje klimat zadumy, smutku, refleksji nad ludzkim losem. Częstym motywem jest wojna, jednak bywa ona zazwyczaj jedynie tłem dla egzystencjalnych rozważań, najważniejszym tematem jest bowiem dramat jednostki zmagającej się z życiem.

W utworach zauważalna jest też więź emocjonalna poety z Arbatem, starą moskiewską ulicą, na której w dzieciństwie mieszkał. Staje się ona symbolem, jednoznacznie utożsamianym z Okudżawą. Miejscem szarym, typowym, pełnym codziennych problemów zwykłych ludzi, a jednocześnie magicznym, mistycznym, pełnym tajemnic.

Swoją pierwszą płytę długogrającą wydał w Polsce (Gdy trębacz nad Krakowem swą złotą trąbkę wznosi...). Jest autorem wielu powieści, m.in.: „Jeszcze pożyjesz” (z czasów wojny, w której uczestniczył jako 17-letni ochotnik), „Wędrówki dyletantów”, „Spotkanie z Bonapartem”, „Nieszczęsny Awrosimow” (oparta na wydarzeniach z czasów powstania dekabrystów), „Mersi, czyli przypadki Szypowa”, „Wędrówki pamięci” i „Jeszcze wszystko przed nami”. Był też współscenarzystą filmu „Wierność”.

Szeregiem tomików poetyckich i utworami pieśniarskimi („Dopóki ziemia kręci się”, „Pierwsza miłość”, „Nie wierzcie piechocie”, „Znów buty, buty, buty”, czy ” Piosenka o Arbacie”) dał artystyczne świadectwo swoich czasów.

Bułat Okudżawa zmarł w Paryżu, 12 czerwca 1997 roku.

MODLITWA -- Bułat Okudżawa

Dopóki nam ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak
Panie ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak
Mędrca obdaruj głową, tchórzowi dać konia chciej
Sypnij grosza szczęściarzom....i mnie w opiece swej miej

Dopóki ziemia obraca się, O Panie nasz, na Twój znak
Tym, którzy pragną władzy, niech władza ta pójdzie w smak
Daj szczodrobliwym odetchnąć, niech raz zapłacą mniej
Daj Kainowi skruchę.... i mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz, ja wierzę w Twą moc i gest
Jak wierzy zabity żołnierz, że w siódmym niebie jest
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą, Twój ledwo słyszalny głos
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie, nie wiedząc, co niesie los.

Panie zielonooki, mój Boże, Jedyny, spraw -
Dopóki na ziemia toczy się, zdumiona obrotem spraw
Dopóki nam czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
Daj każdemu po trochu... i mnie w opiece swej miej...

 

BALLADA O KRÓLU -- Bułat Okudźawa

A kiedy na państwo ościenne wyruszał nasz król,
Królowa na drogę sucharów mu wór ususzyła
I dziury na szatach mężowskich starannie zaszyła,
I w dwóch zawiniątkach mu dała machorkę i sól.

A kiedy się żegnał i zamku przekroczyć miał próg,
Objęła go czule i łzę uroniła rzęsistą:
"A dajże im w kość, bo okrzyczy cię lud pacyfistą,
I zabierz im słodkie pierniczki, bo przecież to wróg".

Pod wodzą kaprala oddziały czekają już dwa,
Trzech smutnych żołnierzy i tyluż żołnierzy wesołych.
Rzekł król: "Furda prasa i radio, i cztery żywioły!
Wiktoria was czeka i w ogóle, chłopcy, hurra!"

Nim zmilkły oklaski, marszowa rozległa się pieśń.
Po drodze do armii król rozkaz skierował odgórny:
Wesołych żołnierzy dać kazał do intendentury,
A smutnych żołnierzy zostawił w piechocie, i cześć!

Popatrzcie: słoneczko zwycięstwa już błyska zza chmur!
Trzech smutnych żołnierzy spisano, co prawda, na manko,
A kapral, moralny pion tracąc, ożenił się z branką,
Lecz łupem zwycięzców ogromny pierniczków padł wór.

Więc grzmijcie, orkiestry! Niech serca uderzą im w takt!
Niech smutek przelotny wam piersi radosnej nie gniecie.
Cóż smutnym żołnierzom po życiu na tym naszym świecie?
A słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak...

CZASAMI POETA WIESZCZEM BYWA... ;))