Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
60 postów 58 komentarzy

Salon z Widokiem na Kuchnię

adam kadmon - W zasadzie o wszystkim , co mieści się w kręgu zainteresowań blogera obarczonego przymusem poetyckich ekspiacji. Takie tam : kultura, sztuka, poezja , najmniej polityki w wydaniu polskim

KORESPONDENCJA czyli ...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

... wymiana uprzejmości pomiędzy Markiem Różyckim Juniorem , a Wandą B. Kadmonową , współbudowniczką pomyślności Facebooka. W zaawansowanej czujności blogera A. Kadmona.

Dla Pani Wandy, która pogardziła Niemcem. I słusznie WinkWink 
___________________________________________________ 



data: 2016-07-30 10:16:24 
Napisałem ten tekst o mężczyznach pod wpływem rozmów z Michaliną Wisłocką, z którą przyjaźniłem się od 1978 roku.... Wink 

Marek Różycki jr. 

PARALIŻ UCZUĆ, czyli emocjonalny zakalec 

W jednej niepozornej kobiecie mężczyzna może odkryć dziesięć różnych kobiecych natur, a nawet silnego faceta. Natomiast kobieta, oceniając mężczyznę, ma często do wyboru między ciepłymi kluchami, a zimnym draniem. 

Między tymi dwoma skrajnymi typami powinien występować - jak żubr w puszczy - normalny samiec. Ale trudno go złowić, chyba że sam dla siebie skonstruuje pułapkę na uczucia i wejdzie w nią, z równą odwagą, co w związek. 

Kobiet rodzi się więcej niż mężczyzn i czasem wygląda na to, że natura wyposażyła je w szerszą skalę emocji i osobowości. W porównaniu z nimi mężczyźni sprawiają wrażenie emocjonalnie zabiedzonych, z jakiegoś powodu pozbawionych dostępu do bogactwa uczuć i reakcji. „Siedzi cały dzień milcząco przed telewizorem. Nie ma z nim żadnego kontaktu. 

Nie umiem do niego dotrzeć” słychać ustawiczne skargi żon, powtarzające się jak zwielokrotniona bolesna mantra. „Ożeniłem się, założyłem rodzinę, mam wspaniałe dzieci, ale w domu czuję się kompletnie sam” zwierza się nieszczęśliwy facet cierpliwemu barmanowi. „Uwierz mi, nic mnie z żoną nie łączy. Nie rozmawiamy, nie sypiamy razem” słyszy typową śpiewkę kolejna kandydatka na kochankę. 

Najczęściej taki mężczyzna nie kłamie. Osiągną szczyt swoich możliwości: spełnił chłopięce marzenia o silnym, samowystarczalnym facecie. Jest kolejną kopią Humphreya Bogata w kapeluszu nasuniętym na oczy, wędrującym przez pustkę ekranu i swojego życia. Czy nikt nie powiedział małym chłopcom, że życie nie jest dwuwymiarowym ekranem dla własnej projekcji? Prawdziwie, pełne istnienie to nie tylko zdrowy rozum, materialne osiągnięcia, ale i niezgłębiony wymiar uczuć. 

Emocje i umiejętność dzielenia się nimi są tunelem, przez który kontaktujemy się z innymi. W męskim świecie, w męskich filmach więźniowie kopią tunel latami, by uciec na wolność. Niekoniecznie do kogoś. Niezdolność dostrzegania uczuć u siebie i u innych oraz mówienia o nich zaczyna się traktować jak patologię. Ten szczególny rodzaj emocjonalnej ślepoty występuje coraz częściej i dotyka głównie mężczyzn. Niektórzy naukowcy twierdzą, że jest to uwarunkowane płcią. 

Kobiety (poza biznesmenkami!) - wykazują większą zdolność empatii, ich mózgi potrafią lepiej dostrzegać i interpretować reakcje bliźnich. Natomiast mózgi męskie mają ponoć większe zdolności usystematyzowanego, logicznego myślenia. Kiedy zajęto się tymi kwestiami bliżej, okazało się, że ślepota uczuciowa nie jest spowodowana brakiem uczuć, lecz ich tłumieniem. Nie jest to wiec żaden wrodzony defekt organiczny, lecz raczej wymuszona strategia przetrwania traumy dzieciństwa. 

W pierwszych latach życia każde dziecko identyfikuje się z matką. Niestety, będąc chłopczykiem, musi z tej żeńskiej tożsamości dość wcześnie zrezygnować. Nie tylko w naszej kulturze jest ona przejawem niedoskonałości, słabości. „Nie płacz, nie jesteś przecież babą”, „Musisz być dzielny” mówią malcowi dorośli. Krytykowany chłopczyk coraz mocniej odrzuca to, co kobiece, zgodnie z uproszczoną, dziecięcą logiką: czarno- białe, męskie – żeńskie. Często przez (świadomą lub nie) manipulację dorosłych kategorycznie wypiera się swojej żeńskiej strony, a więc przede wszystkim uczuć i potrzeb związanych z relacjami. Jest to zazwyczaj bolesna operacja na otwartym sercu... 

Następuje stopniowe okaleczenie lub postępujący paraliż najwyższych i często najtkliwszych emocji. Odbywa się to poprzez upokorzenia („nie maż się jak baba”), poniżające zawstydzanie („mięczak z Ciebie maminsynek”), szantaż („tak się nie zachowuje prawdziwy mężczyzna, weź się w garść”). Przywykliśmy do tych metod, sami je mechanicznie na co dzień stosujemy. W dodatku kanony tej osobliwej tresury zalegają w nas niezwykle silnie. Postępują tak nawet Ci najbardziej świadomi, chociaż zdają sobie sprawę, ze jest to przejaw patriarchalnie wypaczonej mentalności. 

Nic dziwnego, że pierwszy, najżywszy i najważniejszy ludzki kontakt - z własną mamą zaczyna się rwać, związki uczuciowe zostają ośmieszone, a osamotniony chłopiec koncentruje się głównie na sobie. Na własnych upodobaniach, kompetencjach. Umacniają je kosztem relacji z innymi. Dalszą konsekwencją tego bywa egocentryczny facet z hobby, z bzikiem, pochłonięty swoimi pasjami do tego stopnia, że nie potrzebuje żadnego związku z kimkolwiek. I często jest z tego dumny. Wtóruje mu narcystyczna współczesność produkująca nie ludzi harmonijnych, lecz jakoby samowystarczalne indywidua.... 

Odcinając się od empatii, kilkuletni chłopiec nie uczy się wchodzić w prawdziwe relacje. A popychany do bycia mężczyzną często nie znajduje odpowiedniego wzorca. Ojciec jest z reguły nieobecny, jeśli nie fizycznie to emocjonalnie, bo najczęściej sam jest ofiarą podobnych praktyk- nie umie okazać bliskości i boi się jej. Zostają najprostsze przykłady do naśladowania, te najbardziej jednoznaczne: bohater, kowboj, gangster, albo macho. Kultywowane i wypaczane w grupie rówieśników. Takie ideały twardzieli są okrojoną, karykaturalną postacią człowieczeństwa. Mimo wszystko nadal są podziwiane i gloryfikowane. 

Najsłynniejszy z nich, amerykański pisarz Ernest Hemingway, miał tego pecha, że w dzieciństwie był długo traktowany jak dziewczynka. Niezrównoważona matka nie chciała się pogodzić z płcią syna. Ubierała go w sukienki. Zapewne w psychicznym odwecie dorosły Ernest stał się bardziej męski od wzorca męskości. Został jego niemal groteskową miarą: brodaty uwodziciel ze strzelbą, miłośnik corridy i rozrywkowego zabijania zwierząt. I tak ten niezwykle wrażliwy, głęboko uczuciowy człowiek stał się wzorem macho depczącego wszystko, co słabe i kobiece, również prawdziwe uczucia i miłość. Krótkie zdania, którymi pisał, stały się symbolem powściągliwej męskiej prozy. Jego alkoholizm, impotencja, samotność, kryzys twórczy mogły złożyć się na samobójczą strategię tak pojmowanej pełni męskiego życia. 

Tracąc raj wczesnego dzieciństwa, odcinając się od matki, chłopiec odcina się od swoich własnych uczuć. Musi w sobie zniszczyć delikatność, tęsknotę za bliskością. Jeśli nie zrobi tego sam, zniszczą go rówieśnicy. Nic nie ukryje się przed dorastającymi kumplami. Skorygują wszelkie odstępstwa od normy szybciej niż aparat ortodontyczny. Pięścią w zęby lub niszczącą kpiną. Dziecko, nie mogące wśród rówieśników czuć lęku, wzruszenia, będzie je ośmieszało u innych. 

TO wczesne kastrowanie emocji ma katastrofalne skutki. Chłopiec tłumiąc pragnienie bliskości, wypracowuje umiejętność unikania kontaktu. W dorosłym życiu ucieka przed bliskością, miłością, albo nie potrafi o nią zadbać. Pragnie jej, ale jest zbyt zamknięty w sobie, zbyt egocentryczny, by to okazać. Wyrósł na emocjonalny zakalec. 

Może być porządnym, wiernym i poczciwym facetem, ale kobietom to nie wystarcza. „On jest czulszy dla psa niż dla mnie” skarży się niejedna żona na męża, który zatrzymał się na poziomie „Czterech pancernych i psa”. Taki facet najlepiej się czuje w grupie kumpli, mających wspólny cel” wyprawę w góry czy na Berlin. Ich przyjaźń ma moc czołgu i jego wytrzymałość. Jej dotyk jest solidny, stalowy, ale zimny. Wielu współczesnych mężczyzn tak żyje, w delikatnym świecie uczuć poruszają się jak automaty. Inni pełni wyuczonej galanterii, fałszywi rycerze zakuci są w ciężkie zbroje. Pancerze przeciwko bliskości, mające ich chronić przed zranieniem, ale uniemożliwiające czuły, ciepły dotyk. Sprzyjają im dzisiejsze czasy, w których dominuje konkurencja i postępująca izolacja. 

Uczucia nieokazywanie nie istnieją - głosi potoczna mądrość. To nieprawda, istnieją, ale nikt z nich nie ma żadnego pożytku. W „Mistrzu i Małgorzacie” Bułhakowa jest opisana poruszająca scena. Jezus podczas przesłuchania zwraca się do Piłata ”Szkoda tylko, że zbytnio jesteś zamknięty w sobie i zupełnie opuściła Cię wiara w ludzi. Przyznasz przecież, że nie można wszystkich swoich uczuć przelewać na psa. Smutne jest twoje życie hegemonie…”. Piłat jest zaszokowany… 

Nie rozumie, ze Jezus widzi go na wylot dzięki empatii i przenikliwej mądrości, którą zawdzięcza swemu otwartemu sercu. W rzymskim konsulu budzi się nadzieja, tęsknota za bliskością. Nakazuje rozwiązać Jezusa i pyta go cicho po grecku: ”Przyznaj się - jesteś wielkim lekarzem?”. Jezus zaprzecza, ale faktem jest, że od pierwszego kontaktu zna nie tylko źródła udręki Piłata, ale też wie, co mogłoby go uzdrowić. Niestety, nieszczęsny konsul jest skazany na swój świat - pełen przemocy, władzy i hierarchii. 

Czy tak właśnie wygląda męski świat? Na szczęście nie wszyscy jak Piłat są politykami, a wielu potrafi otwarcie kochać, nie tylko zwierzęta. 

W dodatku chcą i umieją to okazać. Ale wiem, że jest wokół nas przerażająco wielu mężczyzn, którzy cierpią na paraliż uczuć, odrętwienie emocjonalne. Przybiera ono różne postaci destrukcji: od depresji, po ucieczkę w nałogi - alkoholizm, seksoholizm, pracoholizm. Bywa, że kryje się pod maskami typowych męskich fobii czy fanatyzmów: politykierstwa, kibicowania, wielogodzinnego przesiadywania przed telewizorem lub i Internecie (to ostatnie jest wyjątkowo perfidne, bo uzależnia, oszukując pozorami kontaktu z drugim człowiekiem). 

Wielu mężczyzn nosi w swoim wnętrzu pokłady smutku, lęku i niewiary w siebie. Nie nauczyli się, co z tym ciężkim bagażem robić. Często jest on tak głęboko zepchnięty, że nie czują już bólu lub boją się tam drążyć, żeby go nie poczuć. Nie zwracają się też o pomoc, bo tego nie potrafią, zresztą byłoby to dowodem słabości, a tego boją się najbardziej. Więc jedyne, co potrafią z tym bólem zrobić, to tylko go stłumić lub zanegować. Tego nauczyli się już w dzieciństwie. Tylko czasem prawda pokazuje swą udręczoną twarz w sytuacjach kryzysowych: rozwodu, utraty pracy, pierwszego zawału. Wtedy już nie ma sił ani motywacji, żeby dłużej coś ukrywać, znosić własną bezradność. 

Tak, bycie współczesnym mężczyzną to żaden przywilej. To pasmo wewnętrznych napięć i konfliktów zaczynających się już w dzieciństwie. Być może większość kobiet nie ma o tym pojęcia. W końcu kto miałby im o tym opowiedzieć? 

/ Tekst konsultowany z dr. Michalina Wisłocką /[/b]
 

Post został pochwalony 0 razy
Przenieś ten post
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
 
  
Autor Wiadomość
Serafinsky
Administrator



Dołączył:Zach. 
 
postWysłany: 30 Lip 2016 11:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post Zobacz IP autora

        SZANOWNY , MIŁY PANIE MARKU. 

Przypuszczam ,że wie Pan o tym , jak blisko mi do poglądów doktor Michaliny. 
Praktyka , proszę Pana. A także wiara w to ,że Wisłocka także podejrzewała nas - wszystkie kobiety ( z wyjątkiem hereamfodyt /ów/ ) o pochodzenie z niej , z planety Wenus. 
Co innego wy , chłopy, Wy - z Marsa ? Wolne żarty , proszę Pana. 
Prędzej z obu krążących wokół niego satelitów-pustaków : Fobosa i Dejmosa. O których powiadają od dziesięcioleci , że puste są w środku. 

Jesteście więc niczym balony tradycji : nabzdyczeni , wzdęci i puści wewnątrz siebie. Te cechy pozwalają wam swobodnie lewitować przy nas. 

To istny boży cud , że wytrzymujemy przy was - w łóżku , przy stole, nad progeniturą , której jesteście sprawcami. Decyzje końcowe i tak należą do nas. Tak było , jest i jeszcze długo będzie. 
Nawet nie potraficie przyznać się do tego , jak wiele nauczyliście się od nas. Np. wytrzymałości. 
O swoim chłopie nawet nie wspomnę , przez jego skłonności do weekendowego spożycia... 

ALE za miłą dedykację bardzo Panu dziękuję. 

Z wyrazami szacunku i sympatii. 


 

                                   Wanda B. Kadmonowa


 


        Źródło :   Adam  Kadmon

           www.agoretta.fora.pl

 

 

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031