pierwsza                     

 

              PRZEMÓW DO MNIE

 

 

przemów do mnie przemów  do mnie

przemów

wciąż jestem niezbywalny na każdą okazję 

na każdą dobę bywa że fragmentem

całości krążę po innych orbitach

tam gdzieś niewolnik  znów wolny

jest a przecież potrzeba mu ciebie

jak wody jak chleba jak zauważ banału

MIŁOŚCI

musisz coś z tym  zrobić

popatrz

przy złej koniunkturze uczuć

mogę popaść w minimum

chociaż wiesz od tego świat się nie

zawali

nie chcesz to nie mów jesteś absurdalna

 

 

                       druga

 

                 DEO GRATIA

 

Bogu dzięki żyję

nie daremnie przebił mnie 

za ciosem cios

dla jakiejś pewnie ukrytej nauki

Ty i on i wy mieliście mniej szczęścia

mimo  waszej pokory

bo

 kolejno poopuszczał was

litościwy miłosierny los

pewnie idąc na rękę

waszym bliskim i serdecznym bliźnim

 

Niech nie zaciąży wam głaz i beton

które na wiecznotrwałość pamiątki

z trudem przynoszę

Drodzy oto tak ustanawiam   sobie a

wam nasz wspólny panteon pamięci

Dzięki Bogu za memoriał naszych

chwalebnych przyjaźni inspirujących

Dziś wiem niosą wam następnego

on co tu kryć też się nie wykręcił

 

 

                         trzecia

 

                        INSEKT

 

Żył sobie był człowiek-komar

bzyczał raz namolnie a drugi raz rezolutnie

Wtem bęc i próżno go szukać

na Bożym świecie

Okazał się regularnym śmieciem

i gburowatym trutniem

szermierczym treningiem  Logosu

jego chichotem swawolnym

 to nie był motyl cholera

bez głosu

 i na końcu bez zera

 

 

 

                

                                    czwarta

 

                                 KREATURA

 

 

    nie szukać sensu

gdzie sensu brak

w dnie piekła 

nie odszukiwać

miłości

nie pytać czemu

nie ma tu Boga

  jest piekło jego

nieobecnością

i dziełem twoim

czas przyznać

kreacją twoich

 żywych demonów