Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
60 postów 58 komentarzy

Salon z Widokiem na Kuchnię

adam kadmon - W zasadzie o wszystkim , co mieści się w kręgu zainteresowań blogera obarczonego przymusem poetyckich ekspiacji. Takie tam : kultura, sztuka, poezja , najmniej polityki w wydaniu polskim

Oto , co nas niechybnie ominie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OGRÓD ROZKOSZY ZIEMSKICH HIERONIM BOSCHA. Polecany jest piękny portal NIEZŁA SZTUKA .

Joanna Jasikowska  •  1393    •  14 czerwca 2016

 

Raj utracony, raj odzyskany – Ogród rozkoszy ziemskich Hieronima Boscha


Fb-Button
 

Z Boschem jest ewi­dentny kło­pot. Jego malar­stwo, tak osobne i nie­przy­sta­jące do żad­nej wcze­śniej­szej szkoły czy stylu, wymaga od odbiorcy nie tylko otwar­tej głowy, ale także spo­rej eru­dy­cji. Hieronimus Bosch bowiem pozo­sta­wił po sobie wię­cej pytań niż odpo­wie­dzi, a jego twór­czość można trak­to­wać jako nie­koń­czący się seans, na który składa się przy­po­wieść o walce czło­wieka z jego sła­bo­ściami i ogólną „mar­no­ścią rze­czy świata tego”. Przypatrzmy się frag­men­tom jego naj­słyn­niej­szego obrazu – Ogrodu roz­ko­szy ziem­skich.

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Zakończona nie­dawno prze­kro­jowa wystawa w rodzin­nym mie­ście arty­sty, ’s-Hertogenbosch, poza impo­nu­jącą liczbą zwie­dza­ją­cych – w trzy mie­siące obej­rzało ją ponad 400 tysięcy osób – uświa­do­miła także, jak nośne jest malar­stwo arty­sty, jak wciąż ist­nieje na nie zapo­trze­bo­wa­nie i potrzeba dys­ku­sji o nim.

A dys­ku­sja to nie­ła­twa – o arty­ście wiemy naprawdę nie­wiele – nie zacho­wały się żadne jego listy, pamięt­niki, a jedy­nymi świa­dec­twami jego ist­nie­nia są wypisy z księgi miej­skiej, świad­czące o tym, kto u niego zamó­wił obraz. Zatem jedy­nym punk­tem opar­cia dla dys­ku­sji o nim, jego oso­bo­wo­ści, sile fan­ta­zji i o tym, kim był w isto­cie, są obrazy. Namalował ich 38 – tyle poświad­czo­nych prac ist­nieje w zbio­rach na całym świe­cie.

 

Wiadomo już, że było ich wię­cej – w kwiet­niu tego roku do wia­do­mo­ści podano, iż ist­nieje kolejna wer­sja kusze­nia świę­tego Antoniego, motywu, który Bosch malo­wał naj­czę­ściej. Nie ma jej w Prado, mają­cym naj­więk­szy zbiór Boscha na świe­cie, a posiada ją Nelson-Atkins Museum of Art w Kansas City1.

boschek

Cornelis Cort Portret Hieronima Boscha | ok. 1572

Od lat 40. ubie­głego wieku, kiedy to uka­zała się prze­ło­mowa praca Wilhelma Fraengera na temat malar­stwa arty­sty, trwa dys­ku­sja o zasad­no­ści oraz praw­dzi­wo­ści posta­wio­nych w niej tez. Fraenger nie miał dystansu do swo­jego boha­tera, w wielu miej­scach jego praca jest oparta na wąt­pli­wej jako­ści prze­słan­kach, jed­nak jest ona przede wszyst­kim wspa­nia­łym popi­sem eru­dy­cji, szcze­rym zachwy­tem oraz zbio­rem bar­dzo głę­bo­kich ana­liz, które pozwo­liły na nowo spoj­rzeć na malar­stwo Boscha.

Przede wszyst­kim Fraenger „upo­rał się” z naj­istot­niej­szą z punktu widze­nia boscho­lo­gów kwe­stią obec­no­ści fan­ta­stycz­nych postaci, rodem z kosz­mar­nych snów, które jak odkrył badacz, arty­sta umie­ścił głów­nie na tryp­ty­kach, pozwa­la­ją­cych mu na tak typowe dla niego pano­ra­miczne uję­cie oma­wia­nego tematu. Dowiódł on, i jest to abso­lut­nie fascy­nu­jąca część jego pracy, że malar­stwo Boscha nie jest pochodną cho­roby psy­chicz­nej, jak podej­rze­wali jedni, ani też próbą zagłu­sze­nia swo­jego homo­sek­su­ali­zmu czy mniej lub bar­dziej jaw­nych grze­chów, a głę­boko eru­dy­cyj­nym, teo­lo­gicz­nym trak­ta­tem, w któ­rym docho­dzi do głosu istny kon­glo­me­rat ducho­wych dróg. Zobaczmy co wpły­nęło na ukształ­to­wa­nie ducho­wo­ści Boscha.

’s-Hertogenbosch to dziś mia­sto, jakich wiele – nie­wiel­kie, usy­tu­owane pośrodku dzi­siej­szej Holandii, liczące obec­nie nieco ponad 140 tysięcy miesz­kań­ców. Tymczasem za życia Boscha był to kwit­nący i świet­nie pro­spe­ru­jący ośro­dek han­dlowy i duchowo-reli­gijny. W XV wieku w ’s-Hertogenbosch mie­ści się 18 klasz­to­rów, zaś na prze­strzeni czte­rech lat, w okre­sie 1496–1500 liczba miesz­kań­ców wzra­sta o 8 tysięcy. Za ten stan rze­czy z pew­no­ścią odpo­wia­dała oży­wiona wymiana han­dlowa, jaką ’s-Hertogenbosch pro­wa­dziło prak­tycz­nie od począt­ków swo­jego ist­nie­nia, to jest od schyłku XII wieku.

Jak pisze Justin Lewis-Anthony w Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, mia­sto sły­nęło z wybit­nych spe­cja­li­stów: meta­lur­gów, budow­ni­czych orga­nów oraz… tar­gów2. Prasy dru­kar­skiej uży­wano tu już zale­d­wie 30 lat po wyna­le­zie­niu jej przez Gutenberga. W mie­ście dzia­łały pręż­nie zakony fran­cisz­ka­nów i domi­ni­ka­nów, które ponadto trud­niły się pro­wa­dze­niem hospi­cjów, hoteli dla piel­grzy­mów, a także domów zakon­nych dla kobiet. Działał rów­nież zakon kar­tu­zów, sły­nący z wyjąt­ko­wej ascezy. „Klasycznych” pro­po­zy­cji było zatem wiele. Dość powie­dzieć, że w latach 20. XVI wieku 20 pro­cent miesz­kań­ców ’s-Hertogenbosch nale­żało do któ­rejś z grup wyzna­nio­wych. Z dru­giej strony, do mia­sta wcze­śnie zawi­tały echa ruchów i filo­zo­fii devo­tio moderna w postaci kon­kret­nych ugru­po­wań, jak Bracia i Siostry Wolnego Ducha.

W tym tyglu, w takiej roz­ma­ito­ści pro­po­zy­cji, Bosch two­rzy swoje obrazy, tak indy­wi­du­alne i tak osobne – choć prze­cież malar­stwo fla­mandz­kie tam­tego okresu nie było wolne od uka­zy­wa­nia potwo­rów – które prze­strze­gały grzesz­ni­ków przed pochop­nym korzy­sta­niem z docze­snych dobro­dziejstw tego świata. Pieter Bruegel Starszy, zain­spi­ro­wany Boschem, w cyklu rycin o sied­miu grze­chach głów­nych, pod posta­ciami poże­ra­ją­cych ludzi zwie­rząt-grze­chów oraz mon­strów czy­ha­ją­cych na potknię­cie czło­wieka, odma­lo­wuje w 1558 roku ohydę ludz­kiej egzy­sten­cji.

Pieter Bruegel Starszy Gniew, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 - 1558

Pieter Bruegel Starszy, Gniew, z cyklu rycin Siedem grze­chów głów­nych | 1556 –1558

Pieter Bruegel Starszy Pożądliwość, z cyklu rycin Siedem grzechów głównych | 1556 - 1558

Pieter Bruegel Starszy, Pożądliwość, z cyklu rycin Siedem grze­chów głów­nych | 1556 – 1558

Jan Madjin korzy­sta obfi­cie z Boschowego bestia­rium, malu­jąc wyraź­nie inspi­ro­waną nim wer­sjęKuszenia św. Antoniego.

Jan Mandyn (Mandjin) Kuszenie św. Antoniego | ok. 1550, Frans Hals Museum, Haarlem

Jan Mandyn (Mandjin), Kuszenie św. Antoniego | ok. 1550, Frans Hals Museum, Haarlem

W muzeum w ’s-Hertogenbosch zacho­wała się jesz­cze inna wer­sja kusze­nia świę­tego, pędzla ano­ni­mo­wego arty­sty, świad­cząca nie tylko o popu­lar­no­ści tej histo­rii, ale także poświad­cza­jąca wpływ i swego rodzaju modę, jaka zapa­no­wała na malar­stwo Boscha. Robiły wra­że­nie te fan­ta­styczne lata­jące ryby (chyba naj­czę­ściej kopio­wany motyw), posta­cie ludz­kie o gło­wach pta­ków i szczu­rów lub myszy.

A co przed Boschem? Malarze póź­nego śre­dnio­wie­cza i wcze­snego rene­sansu szybko przy­swo­ili sobie mądrość o tym, że potwory i bestie wszel­kiego auto­ra­mentu, nie dość że robią wra­że­nie, to jesz­cze, a może przede wszyst­kim, mają wpi­sany w sie­bie ozdro­wień­czy dydak­tyzm. U Boscha zdają się być nama­lo­wane dla czy­stej przy­jem­no­ści cie­sze­nia oka widza nie­co­dzien­nym zesta­wie­niem tak nie­przy­sta­ją­cych do sie­bie sko­ja­rzeń, jak obli­cze kota o ludz­kim ciele, czy przed­sta­wie­nie sza­tana, jakże nie­spo­dzie­wa­nego, o twa­rzy ptaka obu­tego w dzbany (sym­bol żądzy, a tym samym upadku czło­wieka), poże­ra­ją­cego i wyda­la­ją­cego na oczach prze­ra­żo­nych pie­kiel­ni­ków kolejną ofiarę.

Zatrzymajmy się przy arcy­dziele mistrza. O Ogrodzie roz­ko­szy ziem­skich napi­sano już bar­dzo wiele (jed­nym z ostat­nich pro­jek­tów jest inte­rak­tywna mapa obrazu, którą można zoba­czyć tu: https://tuinderlusten-jheronimusbosch.ntr.nl/en). Główną osią, na któ­rej zasa­dzały się dotych­cza­sowe komen­ta­rze doty­czące obrazu była grzesz­ność czło­wieka (Patrick de Rynck, Jak czy­tać malar­stwo – roz­wią­zy­wa­nie zaga­dek, rozu­mie­nie i sma­ko­wa­nie dzieł daw­nych mistrzów). Ostatnio cie­kawą hipo­tezę wysnuł hisz­pań­ski pisarz Javier Sierra, autor powie­ści Mistrz z Prado, który zasu­ge­ro­wał, aby czy­tać ten obraz wspak – począw­szy od pie­kła, a skoń­czyw­szy na otwie­ra­ją­cym tryp­tyk przed­sta­wie­niu raju3. Taka inter­pre­ta­cja sprzy­jała hipo­te­zie, iż obraz to w isto­cie zako­do­wany prze­kaz, który jest tak naprawdę wyra­że­niem myśli brac­twa, do któ­rego przy­na­le­żał Hieronimus – Bractwa Najświętszej Maryi Panny.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

To powa­żane zgro­ma­dze­nie utwo­rzone zostało w ’s-Hertogenbosch już w 1318 roku. Nie było sektą sensu stricto, a czymś na kształt loży masoń­skiej z jasno okre­śloną hie­rar­chią i sys­te­mem war­to­ści, sku­pia­jącą w swo­ich sze­re­gach naj­zna­mie­nit­szych oby­wa­teli mia­sta i regionu (rodziny van Nassau, van Egmond, van Wassenaer, van Brederode, księ­cia Wiliamar, van Brederode, księ­cia Wiliama czy… Hieronimusa Boscha). Członkowie brac­twa spo­ty­kali się w Katedrze św. Jana na tzw. łabę­dzich ucztach.

Najprawdopodobniej na początku lat 60. XV wieku Hieronimus poznaje Jacoba van Almaengiena (1440–1506), który, jak suge­ruje Fraenger, miał prze­możny wpływ na jego malar­stwo. Rzeczywiście, szu­ka­jąc źró­deł ogrom­nie eru­dy­cyj­nego malar­stwa Boscha, tra­fia się na swego rodzaju czarną dziurę. Nie wiemy co czyta arty­sta, do myśli jakich filo­zo­fów, poetów i wol­no­my­śli­cieli ma dostęp. Możemy jedy­nie przy­pusz­czać, że Łabędzie Bractwo, skła­da­jące się z elity bra­banc­kiej tam­tych cza­sów, ma dostęp nie tyko do naj­now­szych osią­gnięć wie­dzy, ale także żywo o nich dys­ku­tuje. I wła­śnie wtedy na sce­nie poja­wia się postać van Almaengiena, o któ­rym wiemy jedy­nie, że w 1496 roku ochrzcił się w wieku 56 lat w Katedrze św. Jana i rów­nież był człon­kiem Bractwa. Pojawia się wyłącz­nie „z daty”, gdyż jak przy­pusz­cza Rolf Gross, autor powie­ści The life and times of Hieronim Bosch, zna­jo­mość Boscha i van Almaengiena sięga momentu, kiedy to Jacob, jako nauczy­ciel Maximiliana Habsburga, miał mu towa­rzy­szyć w inau­gu­ra­cji Karola Zuchwałego na diuka Brabancji, odby­wa­ją­cej się w ’s-Hertogenbosch. Gross zastrzega, że to fik­cja, jed­nak jego powieść jest owo­cem wie­lo­let­nich badań nad życiem Boscha, a opi­sane w niej zda­rze­nia są jak naj­bar­dziej praw­do­po­dobne. Skoro jego malar­stwo prze­sy­cone jest wpły­wami przy­naj­mniej kilku szkół ducho­wych i nie ma tu miej­sca na przy­pad­ko­wość, skąd ta roz­le­gła wie­dza?

Odpowiedź sama ciśnie się na usta – Hieronimus fak­tycz­nie musiał prze­by­wać w towa­rzy­stwie jed­nego czło­wieka, bądź też w kręgu wielu osób, które obe­znane z alche­mią, kabałą, neo­pla­to­ni­zmem, roz­ma­ito­ścią pro­po­zy­cji z kręgu devo­tio moderna, żywo o nich dys­ku­to­wały i tym samym, wpły­nęły na kształ­to­wa­nie się ducho­wo­ści samego arty­sty, jak i jego malar­stwa. Fraenger wysnuł wręcz tezę, że malar­stwo Boscha jest binarne – z jed­nej strony należy je roz­pa­try­wać w kate­go­riach czy­sto chrze­ści­jań­skich, powiedzmy kla­sycz­nych, z dru­giej strony ten sam obraz prze­sy­cony jest pod­skór­nym, opo­zy­cyj­nym prze­ka­zem, będą­cym pochodną sze­ro­kiej wie­dzy jego men­tora, uwzględ­nia­ją­cym myśle­nie w kate­go­riach roz­ma­itych szkół ducho­wych. Jedną z nich, z pew­no­ścią znaną w ’s-Hertogenbosch, byli ada­mici.

Ta stara, bo się­ga­jąca korze­niami II wieku, sekta, któ­rej zało­ży­cie­lem był Karpokrates, gło­siła pogląd, iż czło­wiek powi­nien powró­cić do stanu pier­wot­nej czy­sto­ści, stanu sprzed popeł­nie­nia grze­chu pier­wo­rod­nego. Adamici budzili zgor­sze­nie ojców kościoła tym, że swoje miste­ria odpra­wiali nago, na znak powrotu do pier­wot­nego ładu i szczę­śli­wo­ści panu­ją­cych w raju. Jednak ich myśl była o wiele bar­dziej donio­sła niż li tylko para­do­wa­nie nago – chcąc naśla­do­wać pierw­szych rodzi­ców, za wzór cnoty przy­jęli ubó­stwo. Nie dość na tym – sły­nęli z głę­bo­kiej choć nie­ty­powo reali­zo­wa­nej ascezy, która naka­zy­wała wyzby­cie się cie­le­snych żądz – uzna­wali, że jeśli współ­brat czy współ­sio­stra używa odzie­nia, aby przy­kryć swą nagość, a nadto pożą­dli­wie spo­gląda w stronę nagich kon­fra­trów, to jesz­cze nie może być mowy o cał­ko­wi­tym wyzby­ciu się swych żądz. Jak łatwo prze­wi­dzieć, reak­cja wspól­noty chrze­ści­jań­skiej była natych­mia­stowa – ada­mi­tów oskar­żano o here­zję i roz­pu­stę, sze­rzono o nich nie­praw­dziwe pogło­ski, jakoby pod­czas ich obrzę­dów docho­dziło do orgii. Myśl ada­micka została na wieki uśpiona. Jednak, na fali ruchu devo­tio moderna, odżyła w XV wieku, przede wszyst­kim na tere­nie Czech, gdzie ada­mici pod posta­cią pikar­dów wie­rzyli, że kie­ruje nimi Duch Święty i nazy­wali sie­bie Synami Bożymi.

Swoje poglądy sze­rzyli w oddzia­łach husyc­kich, co spo­tkało się z natych­mia­stową reak­cją Jana Žižki, nie­przy­chyl­nego tego typu ducho­wo­ści. Grupa po prze­śla­do­wa­niach ule­gła roz­pro­sze­niu, a część ada­mi­tów zna­la­zła schro­nie­nie na tere­nie dzi­siej­szej Holandii. Adamici prze­nik­nęli do innego sek­ciar­skiego ruchu, jakim byli Bracia i Siostry Wolnego Ducha, któ­rzy dzia­łali m.in. na tere­nie ’s-Hertogenbosch. Wiemy to z doku­men­tów. Jak pisze Virginia Pitts Rembert, zacho­wały się „rela­cje z roz­prawy w sądzie bisku­pim we fran­cu­skim mia­steczku Cambrai z 1411 roku prze­ciwko oskar­żo­nemu o here­zję kar­me­li­cie Willemowi van Hildernissenowi. Był on jed­nym z przy­wód­ców sekty homi­nes intel­li­gen­tiae z Brukseli, rady­kal­nego odłamu ruchu reli­gij­nego aktyw­nego na tere­nach Nadrenii i Niderlandów”4. I dalej: „Jej człon­ko­wie nazy­wali sie­bie Braćmi i Siostrami Wolnego Ducha. Uważali się za wcie­le­nie Ducha Świętego, który da im moc osią­gnię­cia stanu ducho­wo­ści odpor­nej na wszelki grzech. Nawet ciało, pod­po­rząd­ko­wane pożą­da­niu, wyzwoli się i będzie można żyć na ziemi w sta­nie raj­skiej nie­win­no­ści (…). Zasadą grupy była rów­ność mię­dzy płciami zawarta w samej nazwie. Słowo homi­nes ozna­cza ludzi w sen­sie ogól­nym; to rów­no­znaczne z uzna­niem god­no­ści czło­wieka, opar­tej na fak­cie, że Adam stwo­rzony został na podo­bień­stwo Boga. Nie ma tu roz­róż­nie­nia wieku, klasy, god­no­ści, majątku… nie ma tu też róż­nicy jako­ścio­wej mię­dzy męż­czy­zną a kobietą”5. To wła­śnie na pod­sta­wie tego doku­mentu Wilhelm Fraenger wysnuł tezę, jakoby Bosch nama­lo­wał Ogród roz­ko­szy ziem­skich wła­śnie dla tej grupy. Zobaczmy zatem co mówi sam obraz.

bosch-ogrod-rozkoszy-ziemskich

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Badacze są zgodni, że ten impo­nu­ją­cych roz­mia­rów tryp­tyk 220 × 390 cm powstał około 1490 roku. Już pierw­sze spoj­rze­nie zaświad­cza, że mamy do czy­nie­nia z dzie­łem szcze­gól­nym, osob­nym. Jego lewą stronę wypeł­nia wizja raju, w któ­rym Chrystus bło­go­sławi Adamowi i Ewie – Chrystus wła­śnie, a nie Bóg. Pierwsi rodzice, nadzy, skrom­nie i z wielką aten­cją wysłu­chują jego bło­go­sła­wień­stwa.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, lewy panel | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Otaczają ich fan­ta­styczne zwie­rzęta – sło­nie, żyrafy, kozio­rożce i mno­gość gadów, które Fraenger kwa­li­fi­kuje jako te z dobrze zna­nego Boschowi trak­tatu Historiae Eusebii, przy­pi­sy­wa­nego Arystotelesowi, opi­su­ją­cego wyprawę Aleksandra Wielkiego do Indii6, tłu­ma­czo­nego w śre­dnio­wie­czu na dolno- i gór­no­łu­życki. Opowieść o wiel­kim władcy, pod­bi­ja­ją­cym Indie, uka­zu­jąca egzo­tykę i nie­znane dotąd obli­cze tego świata, zaowo­co­wała wspa­nia­łymi ryci­nami, na któ­rych przed­sta­wiono dzi­kie zwie­rzęta – w tym sło­nie i żyrafy wła­śnie. Nieco ponad posta­cią Chrystusa wznosi się wprost z sadzawki fan­ta­styczna budowla, będąca waria­cją na temat drzewa życia, któ­rym oka­zuje się być na obra­zie oka­zała dra­cena. Wilhelm Fraenger sta­wia fascy­nu­jącą tezę, jakoby prze­isto­czone drzewo życia sta­no­wiło tak naprawdę punkt medy­ta­cyjny, a jego śro­dek źre­nicę – w trak­cie wpa­try­wa­nia się w nią osią­gano trans7. Byłżeby więc Ogród ośrod­kiem trans­cen­den­cji, punk­tem, poprzez który i dzięki któ­remu roz­po­czyna się medy­ta­cję? To jak naj­bar­dziej praw­do­po­dobne – dowo­dzi badacz – który swą tezę oparł na wie­dzy o prze­moż­nym wpły­wie myśli Jacoba van Almaengiena na Boscha .

Spójrzmy na środ­kową część obrazu, na któ­rej nagro­ma­dze­nie osób i sym­boli przy­pra­wia o zawrót głowy. Kilkaset osób, na małej powierzchni i przede wszyst­kim bez odzie­nia, roz­ma­wia, kosz­tuje owo­ców, ujeż­dża dzi­kie zwie­rzęta, a nade wszystko oddaje się MIŁOŚCI.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Spójrzmy na górę: armia ludzi wypływa z fan­ta­stycz­nych budowli, nie­któ­rzy wycho­dzą z wody do JAJA – sym­bolu wszech­świata, początku, życia. Pośrodku kula ziem­ska, już z kamieni (nawią­za­nie do zamknię­cia obrazu), a na niej wsparte pary kochan­ków – a zatem fizycz­ność nie jest źró­dłem grze­chu. Źródłem grze­chu była POKUSA. Drzewa wyra­sta­jące z fan­ta­stycz­nych budowli pośrodku przy­po­mi­nają, że moż­liwy jest powrót do pier­wot­nego stanu, jeśli będziemy sta­rali się stać dru­gimi Adamem i Ewą przed popeł­nie­niem grze­chu pier­wo­rod­nego.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Poniżej widzimy sadzawkę, w któ­rej prze­by­wają same kobiety, a wokół niej i wokół nich na zwie­rzę­tach krążą męż­czyźni. Wilhelm Fraenger widzi tu gro­madę „joachi­mo­wych chłop­ców” (Joachima z Fiore, jed­nego z twór­ców devo­tio moderna), któ­rzy będą pano­wać w erze Ducha Świętego. „Na pla­nie środ­ko­wym sza­lona kawal­kada jeźdź­ców na dum­nych ze swej poten­cji zwie­rzę­tach krąży wokół sadzawki w kształ­cie jaja, która oka­zuje się zarod­kiem i pęp­kiem tego raj­skiego świata. Pary miło­sne i ero­tyczne towa­rzy­stwa zalud­niają nie tylko zie­mię lecz także wodę i powie­trze, co nadaje ogro­dowi miło­ści kosmiczne ramy i reli­gijno-uni­wer­salne odnie­sie­nie zna­cze­niowe. W tej ada­mic­kiej rodzi­nie panuje przy tym nastrój, który pozwala zacho­wać rów­no­wagę mię­dzy nie­okieł­znaną miło­ścią zmy­słową a cichą wstrze­mięź­li­wo­ścią. Jedność czę­ści środ­ko­wej i lewego skrzy­dła pod­kre­śla ostre odgra­ni­cze­nie pie­kła. W zesta­wie­niu z dwoma jed­no­li­cie jasnymi pogod­nymi i har­mo­nij­nym rajami, inferno sta­nowi ich mroczną, zie­mi­ście bladą kary­ka­turę”8. I jesz­cze: „Malarz wcale nie sta­rał się o to by ple­mię Adamowe w raju napięt­no­wać jako grzeszne; wręcz prze­ciw­nie – istoty nie­winne jak kwiaty bawią się w zacisz­nym ogro­dzie, żyjąc w naj­lep­szej har­mo­nii ze zwie­rzę­tami i rośli­nami a prze­peł­nia­jąca je zmy­sło­wość zdaje się czy­stą rado­ścią i roz­ko­szą”9.

icobosch

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Nadto w środ­ko­wej czę­ści wszę­dzie widzimy owoce – maliny, jagody, tru­skawki i inne, przy­po­mi­na­jące o pierw­szym grze­chu, ale będące także źró­dłem roz­ko­szy, poży­wie­nia i sło­dy­czy. Przypatrzmy się kwe­stii fizycz­no­ści – Adam w raju nie ma zakry­tego przy­ro­dze­nia, ale postać w naj­mniej­szej sadzawce pośrodku już tak. Zatem grzech się doko­nał – nie ma peł­nej moż­li­wo­ści wró­ce­nia do stanu sprzed – bo oczy­wi­ście jest śmierć – o czym przy­po­mina pie­kło – ale namiastka ist­nieje. Tak jak z wody wycho­dzą zwie­rzęta po lewej, tak pośrodku ludzie. Tę część obrazu można czy­tać od góry do dołu. Na samej górze obser­wu­jemy stan po grze­chu pier­wo­rod­nym, KTÓREGO BOSCH TUTAJ NIE POKAZUJE, ALE ON ISTNIEJE w postaci Chrystusa, któ­rego obec­ność świad­czy o tym, że odku­pił on grzech pierw­szych ludzi. Piękno tego prze­kazu tkwi w myśli, że nie ma ziarna, ale jest jego owoc. Ludziom towa­rzy­szą ptaki, będące sym­bo­lem płod­no­ści i triumfu.

Hieronim Bosch Ogród rozkoszy ziemskich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryptyk, Museo del Prado, Madryt

Hieronim Bosch Ogród roz­ko­szy ziem­skich, detal, lewy panel | ok. 1500, tryp­tyk, Museo del Prado, Madryt

Z kolei na dole, prze­mie­szani, kobiety i męż­czyźni two­rzą czy­sty raj, będący powro­tem do stanu pier­wot­nego. Obserwujemy niczym nie­ska­laną miłość fizyczną, będącą imma­nentną czę­ścią skła­dową bycia czło­wie­kiem. Zobaczmy – nie ma tu żad­nego grze­chu! Ludzie spo­ży­wają owoce grze­chu – nie dla­tego, że są grzeszni, a dla­tego że przy­po­mi­nają sobie o nim cią­gle, że mają pracę do wyko­na­nia. Jak pisał Giovanni Pico Della Mirandola (1463–1494) w Mowie o god­no­ści czło­wieka: „Otóż wydaje mi się, że teraz wresz­cie zro­zu­mia­łem, dla­czego naj­bar­dziej szczę­śliwą i naj­bar­dziej godną wszel­kiej czci istotą jest czło­wiek i czemu zawdzię­cza on swą nie­zwy­kłą sytu­ację i wybrany los we wszech­świe­cie, któ­rego zazdrosz­czą mu nie tylko zwie­rzęta, ale nawet gwiazdy i duchy ponad­świa­towe (…). Było tak. Już naj­wyż­szy ojciec i archi­tekt Bóg, zgod­nie z tajem­nymi pra­wami mądro­ści, zbu­do­wał ten, który widzimy, dom świata, naj­wspa­nial­szą świą­ty­nię bosko­ści. Region ponadnie­biań­ski przy­ozdo­bił inte­li­gen­cjami, znaj­du­jące się w ete­rze globy oży­wił, a szpetne i cuch­nące czę­ści niż­szego świata wypeł­nił mnó­stwem istot wszel­kiego rodzaju. Po doko­na­niu tego dzieła arty­sta zapra­gnął, aby zna­lazł się ktoś, kto by potra­fił wnik­nąć w sens tak potęż­nego dzieła, kochać jego piękno i podzi­wiać jego wiel­kość. Przeto po stwo­rze­niu już wszyst­kiego, roz­my­ślał (jak o tym świad­czą Mojżesz i Timajos) nad powo­ła­niem do życia czło­wieka. Ale nie było żad­nego arche­typu, któ­rego nowy twór mógłby być naśla­dow­nic­twem, ani nie ist­niało w skarbcu nic, co by powięk­szyć mogło dzie­dzic­two (…). Postanowił przeto twórca naj­wyż­szy, aby ten, któ­remu nie mógł dać nic wła­snego, miał wespół z innymi to wszystko, co każdy z nich dostał z osobna. Przyjął więc czło­wieka jako dzieło o nie­okre­ślo­nym kształ­cie, a po wyzna­cze­niu mu miej­sca w samym środku świata, tak się do niego ode­zwał: „Nie wyzna­czam ci, Adamie, ani okre­ślo­nej sie­dziby, ani wła­snego obli­cza, ani też nie daję ci żad­nej swo­istej funk­cji, aże­byś jakiej­kol­wiek sie­dziby, jakie­go­kol­wiek obli­cza lub jakiej­kol­wiek funk­cji zapra­gniesz, wszystko to posia­dał zgod­nie ze swoim życze­niem i swoją wolą”. (…) Natura wszyst­kich innych istot została okre­ślona i zawiera się w gra­ni­cach przez nas usta­no­wio­nych. Ciebie zaś, nie­skrę­po­wa­nego żad­nymi ogra­ni­cze­niami, oddaję w twoje wła­sne ręce, abyś swą naturę sam sobie okre­ślił, zgod­nie z twoją wolą. Umieściłem cię pośrodku świata, abyś tym łatwiej mógł obser­wo­wać wszystko, co się w świe­cie dzieje. Nie uczy­ni­łem cię ani istotą nie­biań­ską, ani ziem­ską, ani śmier­telną, ani nie­śmier­telną, abyś jako swo­bodny i godny sie­bie twórca i rzeź­biarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechcesz. Będziesz mógł dege­ne­ro­wać się i sta­czać do rzędu zwie­rząt; i będziesz mógł odra­dzać się i mocą swego ducha wzno­sić się do rzędu istot boskich”. (…) Natomiast rodzą­cemu się czło­wie­kowi dał Ojciec wszel­kiego rodzaju nasiona i zarodki wszel­kiego rodzaju życia, które zaś z nich upra­wiać będzie, te doj­rzeją i owoc swój w nim wyda­dzą”10.

Możemy wysu­nąć tezę, że mani­fest rene­san­so­wego filo­zofa z pew­no­ścią był jed­nym z waż­niej­szych pism, któ­rymi posił­ko­wali się ada­mici. W De homi­nis digni­tate Pico sta­wia na zjed­no­cze­nie czło­wieka z Bogiem, które sta­nowi powrót do daw­nych, świet­nych cza­sów pobytu w raju, kiedy czło­wiek był „podo­bien Bogu”.

Popatrzmy teraz na zamknię­cie obrazu.

bosch-zamkniecie

Tryptyk zamknięty, Stworzenie świata

Jest nim kula ziem­ska, nie tak piękna jak Błękitna Planeta, którą znamy z foto­gra­fii NASA, ale sza­ro­bura, oko­lona od góry chmu­rami, przez które prze­bija się słońce, pada­jące na fan­ta­styczne budowle, które widzimy w środ­ko­wej czę­ści tryp­tyku. Obserwujemy bowiem ziem­ski glob w momen­cie kre­acji, co uświa­da­mia nam wid­nie­jąca w lewym gór­nym rogu postać Boga-Ojca oraz łaciń­ska inskryp­cja „Quoniam ipse dixit, et facta sunt; ipse man­da­vit et cre­ata sunt” („Bo On prze­mó­wił, a wszystko powstało; On roz­ka­zał, a zaczęło ist­nieć”), będąca cyta­tem z Psalmu 33, wers 9. Jak pisze o zamknię­ciu Fraenger: „Już samą kon­cep­cją kuli Bosch stwa­rza wra­że­nie pra­po­czę­cia. Jego glob jest bio­lo­gicz­nie jed­no­znacz­nym odtwo­rze­niem jaja, w któ­rym zie­mia, jako zapłod­niona tar­cza zarodka pływa w wodach morza i desz­czo­wego nieba”11.

Motyw wody jako źró­dła życia poja­wia się po raz kolejny, i nie ostatni – w czę­ści pie­kła rów­nież będziemy mogli ją obser­wo­wać, choć jak na pie­kło przy­stało, będzie ona zamar­z­nięta. Mamy zatem do czy­nie­nia z barwną epicką opo­wie­ścią, która odsła­nia nam swój sens dopiero po otwar­ciu tryp­tyku i jego choćby pobież­nej ana­li­zie. Jak pisze Franger „Jedność czę­ści środ­ko­wej i lewego skrzy­dła pod­kre­śla ostre odgra­ni­cze­nie pie­kła. W zesta­wie­niu z dwoma jed­no­li­cie jasnymi pogod­nymi i har­mo­nij­nym rajami, inferno sta­nowi ich mroczną, zie­mi­ście bladą kary­ka­turę”12.

Wydaje się zatem, że Hieronimus Bosch odzy­skał swój raj, a przy­naj­mniej jego namiastkę.


Bibliografia:
W. Fraenger, Bosch, Warszawa 2010.
R. Gross, The life and times of Hieronymus Bosch, Pacific Palisades 2011.
J. Lewis-Anthony, Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, Mowbray 2008.
V. Pitts Rembert, Hieronim Bosch, Warszawa 2006.
P. de Rynck, Jak czy­tać malar­stwo – roz­wią­zy­wa­nie zaga­dek, rozu­mie­nie i sma­ko­wa­nie dzieł daw­nych mistrzów, Kraków 2005.

 

  1. www.tvn24.pl/kultura-styl,8/holandia-odkryto-obraz-hieronima-boscha,615572.html, dostęp: 28. 05. 2016. ↩
  2. J. Lewis-Anthony, Circles of Thorns: Hieronymus Bosch and Being Human, Mowbray 2008, s. 162. ↩
  3. http://wyborcza.pl/1,75410,16280602,_Ogrod_rozkoszy_ziemskich__po_nowemu__Czy_slynny_obraz.html, dostęp: 28. 05. 2016. ↩
  4. V. Pitts Rembert, Hieronim Bosch, Warszawa 2006, s. 43. ↩
  5. Ibidem, s. 34. ↩
  6. W. Fraenger, Bosch, Warszawa 2010, s. 37. ↩
  7. Ibidem, s. 42. ↩
  8. Ibidem, str. 13. ↩
  9. Ibidem, str. 14. ↩
  10. Giovanni Pico della Mirandola, Mowa o god­no­ści Człowieka, w: https://filspol.files.wordpress.com/2011/10/giovanni-pico-della-mirandola-mowa-o-godnosci-czlowieka.pdf ↩
  11. W. Fraenger, op. cit., s. 24. ↩
  12. Ibidem, s. 25. ↩

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031