I ja tam byłam i to cudnie przeżyłam, a co widziałam i czego byłam świadkiem spróbuję opowiedzieć.

Autorka książki „Kapliczki wiejskie” i właściciel wydawnictwa pod nazwą EPIGRAF z Gliwic, byli uprzejmi zaprosić mnie do udziału w zdarzeniu Targi książki - Bytom 2016.

Za moimi plecami wydawca umieścił baner z fotografiami i umieszczonymi pod nimi hasłami. Posłużę się nimi obrazując to bardzo ciekawe wydarzenie.


Kiedy w życiu nie masz celu, żadna z dróg nie jest właściwa.


Pewien bloger, znany wszystkim...no może wszystkim tutaj na salonie, przez jednych lubiany, innych mniej, jednak wzbudzający emocje, wpadł na pomysł urządzenia „święta książki”. Wyznaczył sobie cel. Musiał przekonać do tego pomysłu wielu ludzi i wzbudzić chęć równie wielką jak u siebie samego, żeby pomysł zrealizować. Nie mam pojęcia jak zabiegał, przekonywał, ile pracy w to włożył i ile czasu, energii mu to zabrało. Z końcowego efektu może być zadowolony i już planować powtórki bo.....


Wymagaj od siebie samego! Zdziwisz się jak wiele możesz osiągnąć.


Zgromadził wielu wydawców i wielu autorów książek w dwóch salach. Nam przypadła sala baletowa. Byli również prelegenci. Sama w nich nie brałam udziału dlatego mogę tylko napisać że mieli dużo słuchaczy. Przed i po ich występach nasze stoiska były oblegane przez uczestników prelekcji. Nie wszyscy przyszli kupić książkę, zdobyć autograf. Miłośnicy książki chcieli porozmawiać z autorem. Rozmowy dotyczyły nie tylko treści wystawianych książek, ale dzieleniem się problemami codziennego życia. Sama wysłuchałam, nie będąc autorem tylko sprzedającą, historii hodowcy kóz. Konieczności kolczykowania i problemów z tym związanych. To były bardzo ciekawe rozmowy. Gdy ktoś podchodził do naszego stoiska i zadawał pytanie Ewa rozpoczynała niemalże wykład, potem następowała dyskusja i w tym momencie cichły rozmowy przy innych stolikach. Każdy chciał tej dyskusji posłuchać. W końcowym efekcie miłośnik książki z serdecznym uśmiechem dziękował za cenne wiadomości i przyjemność rozmowy. Dodatkowa przyjemność której nie można doświadczyć odwiedzając dyskont w celu nabycia książki po obniżonej cenie. Tu nie było bylejakości. Każdy uczestnik był twórcą niebywałej atmosfery.


Płatki śniegu są delikatne i kruche. Zobacz, jak wiele osiągają trzymając się razem.


Tak. To było prawdziwe święto książki. Autorów wkładających swój wysiłek intelektualny, talent, wydawców chcących nadać kształt i estetyczny wygląd, a na końcu czytelników pożądających i nabywających. Wszyscy razem wzięci tworzyli te dwa dni świętowania. Radości, uśmiechu i wzajemnej życzliwości. Każdy czymś drugiego chętnie obdarowywał i był obdarowany. Nasz wydawca przygotował dla każdego zakładkę do książki z hasłami którymi się posłużyłam. Autorzy między sobą, wymieniali się dziełami.

Gabrielowi gratuluję pomysłu i życzę kontynuacji z jeszcze ciekawszym udoskonalaniem, choć ten był świetnie zorganizowany.

Do zobaczenia za rok!